Inne

Minęły święta, zbliża się karnawał, a my zamiast się spokojnie radować z przyjścia Pana - jesteśmy faszerowani migawkami z życia „wołów” i „osłów”, które po odsunięciu od żłobu okupują salę plenarną Sejmu, zachowując się tak, jakby nadal przebywały w politycznej stajni. Uprawiana w Polsce przez tzw. opozycję totalną polityka - staje się coraz bardziej przewidywalna, nudna, szalona i nieznośna. Narasta głupota, agresja słowna, rośnie złość oraz nienawiść. Te złe emocje podgrzewane przez nienawistne rządowi media burzą się i fermentują , a zwyczajni ludzie łapią się za głowy, że choć tyle kasy w kraju wydano na kanalizację - wybija szambo za szambem.

Aby się choć na chwilę wyrwać z tej dusznej atmosfery - proponuję dzisiaj nieco lżejszy temat, moim zdaniem ciekawszy i kojący skołatane (uprawianą polityką) nerwy. Przymknijcie więc nieco powiekę, bo i ja pisałem ten tekst z przymrużeniem oka.

Kto nie słyszał o wielkich, kamiennych posągach znajdujących się na Wyspie Wielkanocnej. Wiemy, że powszechny podziw i ciekawość wzbudzają nie tylko u nas, ale chyba na całym świecie. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że podobne w swej masie i wielkości kamienne monumenty można znaleźć również w Polsce, choć przyznaję, że pod względem wykorzystanego materiału, kształtu i zastosowanej techniki ich wytworzenia - różnią się one od tych „wyspowych”. Uważam, że ich twórca, czy może twórcy (na tym etapie badań nie chciałbym tego jednoznacznie przesądzać) reprezentowali znacznie wyższy poziom techniczny i artystyczny, niż twórcy z wyspy. Na poparcie tej mojej tezy niech wystarczy fakt, że posągi z Wyspy Wielkanocnej (a przynajmniej zdecydowana ich większość), aby się same nie przewróciły i by mniej kłuły w oczy swoją niedoskonałością, zasypywano w ziemi tak, żeby w zasadzie widoczna była tylko sama głowa, ewentualnie jeszcze niewielka część tułowia. Nasze wydają się bardziej finezyjne, lepiej wkomponowane w naturalny krajobraz i wykonane tak, że nie musimy się ich wstydzić, więc nie trzeba było ich zakopywać w ziemię, by ukryć niedoróbki.

Takie przedwieczne dzieła sztuki kamieniarskiej można znaleźć np. w Ojcowskim Parku Narodowym.

Nie wiedzieliście? – Ja też, do momentu zobaczenia tej pierwszej, monumentalnej, kamiennej głowy. To było jak olśnienie... zresztą zobaczcie sami.

Oczywiście, ze względu na trudności techniczne, nie byłem w stanie osobiście jej zmierzyć, ale tak na moje oko ma ona w naturze ponad dziesięć metrów wysokości. Biorąc pod uwagę jej lokalizację, myślę, że wielu z was mogłoby się zdziwić, bo na pewno ją widzieliście, tylko byliście przekonani, że patrzycie na coś zupełnie innego. Nie winię was za to, bo roli oddziaływania propagandy (nawet tej naukowej) na ludzkie umysły, nie da się przecenić. Czasem coś absorbuje uwagę człowieka, zwraca więc na to swój wzrok i nie potrafi dostrzec prawdy, bo wmówiono mu, że patrzy na coś zupełnie innego.

No właśnie... wspomniałem wcześniej o monumentach, a pokazałem tylko jeden. Rzućcie więc teraz okiem na drugą fotografię. To, jak widzicie też kamienna głowa, podobnej wielkości, jak ta pierwsza.

Zgodzicie się chyba ze mną, że też jest dość efektowna. Sam nie wiem kogo może przedstawiać... jakiegoś przybysza z kosmosu, a może to oblicze jakiegoś wielkiego (sądząc po rozmiarach głowy) władcy? Może nawet prawdziwego budowniczego egipskich piramid. Jednak odkładając na bok spekulacje, chyba niczyjego sprzeciwu nie budzi opinia, że ta głowa wygląda jakoś zupełnie inaczej.

No właśnie, choć niepodobna do tej pierwszej, to muszę się przyznać, że pozwoliłem sobie na drobną mistyfikację, czy raczej żart (dla rozluźnienia panującej tu aktualnie ciężkiej atmosfery powagi naukowej), bo... w istocie jest to oczywiście ta sama głowa, tylko w nieco innym ujęciu, niż pokazuje to pierwsze zdjęcie. Poważnie! Przeglądając zdjęcia też nie mogłem uwierzyć w to, że to ta sama rzeźba, ale zaobserwowany fakt potwierdza tyko moją opinię na temat artystycznego kunsztu jej twórcy.

Na razie mamy więc tylko jedną głowę (choć w dwóch ujęciach), a jak wiadomo, jedna głowa nie czyni wiosny, tzn. przełomu w nauce. Zerknijcie więc, proszę, na trzecią fotografię. Ta już faktycznie przedstawia drugą odkrytą niedawno kamienną głowę.

Pisząc „odkrytą” nieco minąłem się z prawdą, bo każdy widzi, że ma na sobie coś w rodzaju czapki, hełmu, czy innego nakrycia. Ta rzeźba też znajduje się w Pieskowej Skale i jest o kilka metrów wyższa od tej pierwszej. Myślę, że robi wrażenie. Gdyby ktoś zadał sobie trud i ją powiększył, to zobaczy, że w pewnym momencie to, co można było z dalsza wziąć za usta, wcale ustami nie jest.

Tym, którzy chcieliby wiedzieć czyja to głowa, mogę powiedzieć z całą powagą, że to już zostało ustalone – jej właścicielem jest Ojcowski Park Narodowy, zresztą tak, jak i tej pierwszej. Jeśli zaś spytacie - kogo przedstawia?... to powiem szczerze, że tego chyba nie wie nikt.

Ale te dwie kamienne, odkryte głowy, same w sobie to jeszcze nie koniec sensacji... i wcale nie chodzi o to, że przynajmniej jedna z nich ma nakrycie (co do drugiej toczą się jeszcze w niektórych kręgach naukowych zacięte dyskusje). Otóż w naturze, obydwie głowy tworzą jedną bryłę, albowiem... jak w trójwymiarowych puzzlach - jedna została jakby wciśnięta w drugą i zespolona z nią, tak, że ich wysokość po połączeniu wynosi około 25 metrów. Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że wspomnianą, kamienną bryłę oficjalnie nazwano Maczugą Herkulesa, ale tak zwykle bywa, gdy jakiś profan bez wyobraźni... nadaje nazwę dziełu sztuki patrząc na nie od tyłu.

Chyba przyznacie, że takie odkrycie to niemała sensacja - zwłaszcza, że w świecie naukowym nadal panuje mylne przekonanie, że tzw. Maczuga Herkulesa to zwyczajny twór powstały w wyniku działania naturalnych procesów przyrody.

„Dzieło natury” ... ja dziękuję za taką naukę! - To może głowy prezydentów USA w Dakocie Południowej też się w górze Mount Rushmore same wyrzeźbiły?

Myślę, że już bliższa prawdy jest hipoteza, że Maczuga Herkulesa to dzieło mocno wkurzonego diabła, który porwał skałę i wbił ją w ziemię. Kto wie? - może przy okazji tu i ówdzie popracował pazurami i wyszły mu ludzkie głowy. A może porwał skądś te dwie kamienne głowy, scalił je w jedną bryłę i ustawił w Pieskowej Skale w taki sposób, że z tyłu wyglądają jak olbrzymia maczuga?...

Po chwili refleksji przyznaję, iż hipotetycznie mogło być i tak, że faktycznie jest to skamieniała maczuga Herkulesa, po stuknięciu nią w głowy dwóch olbrzymich trolli... ich głowy przykleiły się do maczugi, skamieniały na słońcu i sprawiły, że maczuga stała się nie do użytku... więc Herkules musiał ją pozostawić na miejscu, a że był mocno wkurzony, to efekt jest taki, jak obserwujemy. Jednak, gdyby tak wyglądała prawda, to wskazywałoby, że olbrzymy rzeczywiście musiałyby być strasznymi ofiarami losu... żeby się Herkulesowi aż tak głupio nadstawić?

Nie wierzycie, że w Ojcowskim Parku żyły kiedyś trolle? W takim razie myślę, że was przekonam w jednej z kolejnych notek.

Jednak, jak faktycznie było w przypadku opisywanych, kamiennych głów? – to, oczywiście, trzeba będzie dopiero ustalić po wykonaniu żmudnych badań i wnikliwie przeprowadzonej analizie ich wyników, ale przyznam się, że na postępową naukę w tej materii raczej nie liczę... ona już dawno uznała, że olbrzymów to sobie można włożyć między bajki, zaś piekło, ani diabły - nie istnieją.

Zdaję sobie sprawę, że to, co tu opisałem może nie dla wszystkich brzmieć przekonująco... i co niektórzy mogą mieć pewne obawy dotyczące wiarygodności przedstawionych zdjęć, bo przecież gdyby to była prawda, to media głównego nurtu na pewno by taką sensację nagłośniły.

No cóż... zerknijcie w takim razie na poniższe fotografie.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież